Magic Moves Barbie- lalka miała już debiut u mnie na blogu, jednak wcześniej nie posiadała swojego oryginalnego ubranka KLIK. Teraz mogę Wam ją zaprezentować w całej okazałości.
Niestety nadal brakuje mi oryginalnego paseczka i bucików.
Dzisiejszy post jest dedykacją dla Gosi z blogu "Lalkowe przygody z historią stroju, mody i inne". Gdyby nie ona dzisiejszy post w ogóle by nie powstał. Tak się złożyło że miałam okazję pooglądać jej lalki które przybyły z za oceanu. ;-) Post jest tym bardziej nietypowy bo po raz pierwszy w życiu zabrałam lalki na sesje w plener, muszę przyznać że zdjęcia wyglądają o wiele ładniej niż przy sztucznym świetle w zaciszu domowym. Dzisiejszymi bohaterkami jest moja DeeDee z pierwszego wydania serii The Rockers z 1985 roku, którą już kiedyś miałam okazje przedstawić (KLIK) i DeeDee Gosi wydana w drugiej serii w 1986. Co można powiedzieć o lalkach, burza ciemnych loków i mocne makijaże przywodzące na myśl lata 80. Moim zdaniem bardzo wyjątkowe posiadaczki często nielubianego nosa jak kartofelek.
Astronaut Barbie pojawiła się w 1985 roku. Oczywiście jak przystało na lalkę astronautkę posiadała wielki kask, flagę, komputer i kosmiczne mapy. W zestawie była również obowiązkowo różowa szczoteczka. Lalka posiada tak naprawdę bardzo bogaty strój, góra ubranka przypomina odrobinę kostium kąpielowy z tym że ma długie bufiaste rękawy, spodnie , mini spódniczkę i rajstopki. Buty to długie różowe kozaczki. Reklama z lat 80 tej lalki, jak dla mnie odrobinę mdła, ale i tak zapraszam do oglądnięcia.
Moja Astronaut Barbie trafiła do mnie jako trupek ale dość dobrze zachowany, niestety z oryginalnego stroju pozostały jedynie spodnie i góra, pomimo tego i tak jestem zadowolona. Po nie dużym wkładzie pracy lalka odzyskała swój dawny blask.
Pogodę mamy iście świąteczną, co? Myślę że w końcu uda nam się ulepić bałwana ;-) Szkoda tylko że jest kwiecień i właśnie powinniśmy biegać z wiadrami wody. Niestety oblanie wodą na powietrzu w dniu dzisiejszym groziłoby natychmiastową zamianą w sopel lodu. Pogoda w tym roku urządziła nam dobry kawał na prima aprilis... Nie jestem zwolennikiem upałów ale ta zima zaczyna mnie pomału dobijać. Dlatego powrócę do milszego tematu niż zimowa pogoda w wiosnę. Bohaterką dzisiejszego postu będzie lalka która należy do grona lalek do których czuję wielki sentyment. Mianowicie są to lalki, które trafiły do mnie od kogoś w prezencie. Tak trafiła do mnie od Lunarh Barbie Magic Movies z 1985 niemal w idealnym stanie. Prezent bardzo mnie ucieszył. Od razu gdy wiedziałam że lalka ma do mnie trafić zaczęłam poszukiwania oryginalnego stroju, niestety bezowocnie bo ubranko jest dość ciężkie do znalezienia a jak już udało mi się dostrzec coś na aukcji to cena powalała mnie na kolana. Dla przypomnienia jak lalka wyglądała w oryginalnym stroju zapraszam do obejrzenia reklamy lalki.
Muszę przyznać że buźka lalki mi się bardzo podoba. Jak to napisała Lunarh pomimo tego że lalka pochodzi z lat 80 widać u niej powiew lat 90 co mi absolutnie nie przeszkadza i lalka jest dla mnie jedną z najładniejszych Barbie tamtego okresu. Jak mogliście zauważyć na reklamie lalka posiada pewien mechanizm. Mianowicie na plecach posiada przycisk za pomocą którego w "magiczny sposób" lalka unosi obie ręce do góry i odchyla do tyłu głowę. Pomimo tego iż nie przepadam za lalkami z udziwnieniami przyznam szczerze że gadżet ten w ogóle mi nie przeszkadza a nawet mi się podoba.
Jak już wspomniałam wcześniej lalka nie posiada swojego oryginalnego stroju więc dostała bardzo elegancką "małą czarną" i szpileczki w tym samym kolorze. Uważam że prezentuję się bardzo dobrze.
Dzisiaj tak jak obiecywałam post poświęcony Dee Dee z serii The Rockers. Lalka trafiła do mnie dzięki Lunarh w sumie jako eksperyment bo do końca nie byłam przekonana bo wcześniej lalki z taka buźką nawet w ręce nie trzymałam. Eksperyment okazał się niezwykle udany bo lalka zyskała moją wielką sympatię i na stałe zagościła u mnie w domu. Jest to bardzo kolorowa lalka, moim zdaniem najładniejsza i najciekawsza z całej serii The Rockers. Dokładnie opisała ją Lunarh TUTAJ, więc nie będę się rozpisywać nad szczegółami. Spodobała mi się u lalki twarzyczka i ten nosek " jak kartofelek" ;-) Jest to lalka bardzo inna od groma SuperStarów i Steffie jakich posiadam i to czyni ją wyjątkową.
Dzisiaj małe porównanie ;-) Kiedyś już wspominałam o Tropical Barbie pochodzącą z chin KLIK. Jakiś czas temu trafiła do mnie druga Tropical Barbie tym razem z Malezji. Obie lalki są bardzo ładne ale widać pewne różnice.
Tropical Barbie Malezja & Chiny
Chiny & Malezja
Chinka jest zdecydowanie "mocniej opalona" i ma mocniejszy makijaż. Malezyjka wygląda jak młodsza siostra Chinki, jest o wiele bardziej delikatna. Młodsza siostra podoba mi się zdecdowanie bardziej dlatego zostaje u mnie na stałe. Starsza szykuję się w podróż dookoła świata ;-)
Chciałam Wam przedstawić Tropical Barbie 1985. Lalki nie mogłam dość długo zidentyfikować. Przy pomocy Lunarh w końcu się udało. Zdjęcie zapudełkowanej Tropical Barbie (zdjęcie ściągnięte z sieci)
Lalka trafiła do mnie w dość nie korzystnym stanie w nie oryginalnym ubranku, które na lalkę za bardzo nie chciało pasować i było bardzo poprute. Barbie ubrałam w ręcznie robiony złoty strój kąpielowy. Uznałam że taka kreacja będzie idealnie pasować pod kolor włosów i "opalony plastik" Po kilku zabiegach kosmetycznych lalka prezentuje się tak:
Chciałam wspomnieć o jeszcze jednej lalce. Pamiętacie moją Bubbling Mermaid Barbie znalezioną na pchlim targu.
Powiem szczerze że na samym początku lalkę spisałam na straty, urwany ogon, włosy zamieniły się w dredy. Naczytałam się że ciałko bardzo ciężko wymienić bo lalka ma dziwne mocowanie głowy. Jednak postanowiłam podarować lalce nogi. Lalkę pozbawiłam uszkodzonego ogonka i łepek czekał na odpowiednie ciałko. Czekał, czekał aż wreszcie nastąpiła taka okazja, właśnie wtedy, kiedy przybyła do mnie Tropical Barbie. Tak naprawdę przybyły do mnie dwie Tropical Barbie, jedna w złym stanie, druga w tragicznym. Jedna z nich miała makijaż i pasemka robione lakierem do paznokci. Próbowałam usunąć, włosy doprowadziłam do stanu użyteczności, niestety lakierowy makijaż gdzie nie gdzie pozostał i to właśnie przesądziło o podarowaniu ciałka syrence. Z efektów jestem zadowolona. Jako że syrenka to morskie stworzenie i dopiero co została wyłowiona z wody również została przyodziana w własnoręcznie robiony strój kąpielowy.