Obserwatorzy

sobota, 15 lipca 2017

Nowe oczka :D

Przez ostatnich kilka dni siedziałam w domu bo się pochorowaliśmy, więc i lalki  były częściej "bawione". Przyszły oczka od Mako, jedne trafiły o elfki, drugie początkowo do Haru. Oczka od Mako są cudne i naprawdę warte swojej ceny.



 Bambi też dostała inne oczka, te co miała  były świetne ale jak dla mnie za duże. Nie lubię jak oczy mają ogromne tęczówki. Teraz jest lepiej ale w przyszłości poszukamy innego koloru. 







 Docelowo druga para oczek od Mako trafiła do Youyou. Pięknie w nich wygląda.


Na koniec upelna zmiana klimatu :D Kocham tą lalkę. 




sobota, 24 czerwca 2017

Doll Love You You czyli tania BJD też ładna.

Jakiś czas temu na FB grupie pojawiła się sierota firmy Doll Love You You , której nikt nie chciał. Obecnie na polskich grupach, forach i blogach królują recastowane lalki FL, więc mało kto zainteresował się niezbyt ciekawą, mało popularną jednak oryginalną BJD. Więc zdecydowałam się ją kupić, tym bardziej że ujrzałam w niej dość spory potencjał. Lalka trafiła do mnie szybko, odziana w fantastyczne majtochy i jak mi się wtedy wydawało dość mało interesującą peruką.  


You ma coś około 26 cm, więc to standardowe YOSD. Lalka jest świetnie wykonana, żywica jest naprawdę bardzo dobrej jakości, jest bardzo fajna w dotyku. You bardzo dobrze pozuje, tak naprawdę łatwiej mi ją ustawić niż Bambicronke czy Littlefee, które są trzy razy droższe. Śmiało mogę powiedzieć że zupełnie nie odbiega jakością od wiele droższych lalek innych firm które znam i mam. Była spakowana w skromy aczkolwiek bardzo ładny kartonik. Owinięta była miłą i puszystą różową poduszką, szczerze, zastanawiałam się czy sobie jej nie podprowadzić do spania :D Lalkę można podczas eventu upolować za kwotę coś koło 120$-130$. Dodam, że podczas eventu wysyłka i makijaż to zazwyczaj opcje bezpłatne. Można ją kupić na przykład tutaj: KLIK

Makijaż lalki był wykonany prosto ale profesjonalnie, tak naprawdę nie można było się do niczego przyczepić, jednak jestem wyjątkowo upierdliwa pod względem makijaży u lalek, więc nie do końca wpasował w mój gust. Lalkę wysłałam do genialnej Kasi KLIK i teraz w zupełności spełnia moje oczekiwania. Jedyny minus to to że firma daje zupełnie bezpłciowe, za duże czarne oczy, no ale je i tak zazwyczaj  się wymienia. 
Podsumowując, jeżeli ktoś się waha aby zakupić lalkę z tej firmy, szczerze polecam. Jakość jest świetna, lalki są naprawdę ładne i cena też jest rozsądna. Wcale nie trzeba wywalać góry pieniędzy aby mieć ładną, tanią a zarazem oryginalną BJD.






poniedziałek, 19 czerwca 2017

Legit vs recast.

Dzisiaj post do którego zabieram się już bardzo długo. Postaram się przedstawić moim okiem różnicę pomiędzy lalką oryginalną, legalną a kopią, podróbką, nie odlewaną do końca zgodnie z prawem w chińskich podziemiach czyli recastem. :p Nie będzie tutaj żadnych ładnych, artystycznych zdjęć, więc osoby, które dostają dreszczy na sam widok lub słowo recast radzę nacisnąć krzyżyk zamykający stronę. Będę porównywać bardzo modną lalkę wśród recasterów oraz kupujących czyli pukifee firmy Fairyland.
 Zacznijmy od pierwszego etapu zakupu i to co powoduje na pokuszenie się na recasta a mianowicie cena. Oryginalna pukifee (w moim przypadku to tanowa Ante zakupiona z makijażem) to koszt wraz z przesyłką  292$, natomiast koszt recastowanego modelu pukifee (w moim przypadku to Nanuri natural skin- recaster Luo) to 59$. Różnica spora, dlatego recasty  tak kuszą. 

Drugą sprawą jest czas oczekiwania na lalkę. Czas przygotowania oryginalnej  lalki pukifee to trzy miesiące, lalka została wysłana EMS i była u mnie w niecały tydzień. Odchodząc od tematu pukifee, napomknę że są firmy jeszcze dłużej odlewające lalki, w moim przypadku absolutnym rekordzistą było  Lati. Na lalkę czekałam 9 miesięcy. Tymczasem recasta odlewano mi dwa tygodnie a sama przesyłka płynęła do mnie kolejne dwa tygodnie. To i tak dobry wynik bo przesyłki z Chin lubią czasem iść do nas miesiąc lub dwa. Tyle na temat oczekiwań.

Największa radość jest jak lalka już do nas przybywa. Oryginalna lalka jest bardzo ładnie zapakowana. Ma bardzo estetyczne pudełko, które jest wyścielane gąbeczkami dla zabezpieczenia lalki.  Oprócz lalki w pudełku znajdziemy oczywiście obowiązkowo instrukcję obsługi oraz certyfikat autentyczności. (FL zaczął go dodawać do lalek w 2015 roku ze względu na niezliczoną ilość recastów.) Wygląda to mniej więcej tak.







Tymczasem przy wręczaniu nam paczki z recastem, raczej fajerwerków spodziewać się nie można. Bo wygląda to tak:


Lalka jest spakowana w zwykły karton i owinięta pancernie folią. Chińczycy dodają do zestawu również fantastyczną magiczną gąbkę. Zdjęcie pochodzi z aliexpres, niestety swojej gąbce nie zdążyłam zrobić zdjęcie ale za to  mogę  Was zapewnić że rewelacyjnie czyści czajnik i przypalone garnki oraz żelazko. Do lalek nigdy nie używałam. 



Zagorzali zwolennicy recastów twierdzą że ani opakowanie ani certyfikat nie jest dla nich ważne bo to jedyna różnicą pomiędzy lalką  legalną  a podróbką. No i tutaj mogę śmiało stwierdzić że są w głębokim błędzie bo różnica jest spora, choć muszę przyznać że jakość recastów  jest coraz lepsza, porównywalna nawet do oryginalnych lalek. Dodam że Fairyland, jak i inne firmy czasami też potrafią bubla wysłać. Tutaj jednak, odezwie się umoralniający głos zwolennika oryginalnych  lalek że kupując oryginalną lalkę wspieramy pracę artystów a nie złodziei. Jednak, nie będę dalej ciągnąć aspektów moralnych bo każdy posiada własne zdanie, sumienie i rację. 

Spoglądając na dwie lalki obok siebie, pierwsze co nam się rzuci w oczy to to że recast jest minimalnie mniejszy. Recast ma również inaczej przeplecione gumki, gorzej się go ustawia i się z nim współpracuje. Moja podróbka ma też źle zamocowaną prawa nóżkę co sprawia że lalka ma ją jakby  krótszą. Poza tym recast ma problem  z wiecznie opadającą główką. Myślę że bardzo pomógł by  restringing. Legalna lalka nie ma tego typu problemów. Poza tym recast jest również lżejszy, wydaje się bardziej delikatny i kruchy. Żywica u jednej i u drugiej lalki jest porównywalnej jakości. 





Kolejna różnica jest widoczna po otwarciu główki. W głowie oryginalnej lalki zamontowane są boczne magnesy a u recasta jest zamontowany środkowy magnes, oryginalne lalki przychodzą bez niego. Dostajemy dodatkowe magnesy aby w razie potrzeby  można było je zamocować. Faceplate recasta jest odrobinę cieńszy. 



Wcześniej wspomniałam o gorszej ustawności recasta. Lalkę da się ładnie upozować, jednak wymaga to większej dozy cierpliwości i sprytu. Największy problem jest z opadającą główką i z tym że jak lalkę się posadzi  to giba ją  w tył. 







Kolejny mankament recasta to słabiej trzymające magnesy na dłoniach i stopach. Zdarza się że ręce i stopy same odpadają i łatwo je zgubić. tutaj pomagam sobie magikiem. Na zdjęciu, co prawda ciężko stwierdzić jaka jest jakość magnesu ale łatwo dostrzec że żywica jest nieco cieńsza. 





Kolejna sprawa, magnesy w ciałku pukifee, których recast nie posiada. Lalka oprócz wspomnianych wcześniej przeze mnie magnesów w główce posiada również magnesy na plecach do przymocowania np: skrzydeł lub ogona. 




Co  jeszcze? Coś co bardzo lubię u oryginalnych lelek. Drobne elementy, szczegóły. Oryginalne lalki mają ładne odznaczone palce u dłoni i stóp. Uszy są ładnie wyrzeźbione. Niestety u recastów mniej to się odznacza, no ale tutaj nie ma co się dziwić skoro formę recasta odlewa się z oryginalnej lalki, lub co gorsza kolejne formy powstają już z recastów. Siłą rzeczy musi być  to mniej szczegółowo, mniej dokładniej, gorzej. Nie ma innej opcji. 




Do makijaży się nie czepiam. Każdą lalkę można pięknie pomalować i każdą można popsuć, bez znaczenia czy to lalka oryginalna czy podróbka. Nie będę również wypowiadać się o fali jednakowo wyglądających recastów pukifee i littlefee bo strasznie mnie to zniechęca a są to moje ulubione BJD. Lubię coś co pomimo popularności jest ciekawe i nietuzinkowe, na polskich forach, FB, instagramach królują tak samo wyglądające recasty. Szkoda :D 

Osobiście polecam oryginalne lalki, jednak nie odstręcza mnie posiadanie recasta. Jednak dla mnie to już nie to samo. Podróbka to tylko podróbka i nie ma co marudzić że oryginalne za drogie i lepiej kupić recasta. Czasami warto sobie przypomnieć że każdy recast powstał tylko dlatego że ktoś skopiował czyjąś pracę i wkład artystyczny.

Może kiedyś uda mi się zrobić porównanie littlefee, bo jeszcze takiego recasta posiadam. Tam różnic jest też sporo, jak nie więcej. :D